O których miastach robi się planszówki
Sam już nie wiem, co skierowało moje myśli w tym kierunku, ale zupełnie przypadkowo pomyślałem sobie: ciekawe, o którym mieście zrobili najwięcej gier planszowych.
A jak już pomyślałem, to oczywiście musiałem policzyć.
Oczywiście, żeby nie bawić się w rozmyte definicje, opieram się na danych z BGG, a konkretnie na jednej ze stosowanych tam klasyfikacji, tzw. rodzinach gier. „Rodziną” mogą być najrozmaitsze rzeczy, takie jak to, że gra była fundowana na Kickstarterze, albo to, że ma sześciokątne kafelki, ale w tym przypadku popatrzymy na grupę rodzin zaczynającą się od „Cities: „.
Oczywiście to, że jakaś gra trafiła do tej rodziny, nie oznacza, że dane miasto jest jej głównym tematem. Czasem to powiązanie jest nieoczywiste, o czym jeszcze później wspomnę. Tym niemniej można łatwo policzyć, ile gier znajduje się w której z „miejskich” rodzin.
Jak zwykle ograniczam się do Top5000, żeby nie zaciemniać statystyk dziwnymi wynalazkami których nikt nie zna.
A zatem:
1. Londyn – 27 gier
2. Wenecja – 24 gry
3. Nowy Jork – 22 gry
4. Paryż – 20 gier
5. Florencja – 16 gier
6. Tokio – 11 gier
Londyn swoją poczesną pozycję zawdzięcza oczywiście wszelkim Sherlockom i innym Kubom Rozpruwaczom.
Gdzie w tym zestawieniu znajdziemy polskie miasta? Tylko Warszawa ma dwóch reprezentantów, po jednym Gdańsk i Kraków.
Tylko dwie gry o Warszawie? Ano, w Top5000 tylko dwie. O ile pierwsza to oczywiście Capital/City of Ruins, to drugą jest… P.I., a konkretnie jego lokalne wcielenie – 07 zgłoś się.
Ani Mali Powstańcy, ani Odbudowa Warszawy nie łapią się do Top5000.
Kraków to Magnum Sal, Gdańsk to… Wsiąść do Pociągu: Zorza polarna. Dziwne to BGG, prawda?

